Welcome visitor you can log in or create an account

Na odkleszczówki algorytm ochrony

Nie przewidzisz. Tak mówią. Taki mały, nie zobaczysz. Tak też mówią. Może nie przewidzisz. Może nie zobaczysz, wszak mały to pajęczak. To wszystko może być prawdą. Szkopuł w tym, że prawdą nie jest, choć powszechnie za taką uchodzi. W istocie to łatwa w obsłudze wymówka. Nieskrępowanej wiedzą beztrosce mówię nie. Poznaj moje metody prewencyjne i wprowadź je w życie od zaraz.

Po pierwsze, jasna odzież. Nie, kleszcze nie namierzają ofiary wzrokiem. Owszem, występujący w Polsce kleszcz łąkowy posiada parę płaskich lub lekko wypukłych oczu, położonych na krawędzi tarczki grzbietowej, jednak nie jest mu ona specjalnie przydatna. Dlatego zarówno dla kleszcza łąkowego, jak i zupełnie ślepego kleszcza pastwiskowego — największe znaczenie ma organ Hallera (oto narząd zmysłowy osadzony na stopach I pary nóg. Gdy kleszcz czeka na żywiciela, unosi je do góry i machając nimi, próbuje zlokalizować cel ataku. Gdy ofiara znajduje się wystarczająco blisko, kleszcz jest gotowy na istny abordaż). Toteż ubieram się na jasno, aby móc w porę dostrzec pajęczaka.

Po drugie, środki repelencyjne. W przeciwieństwie do repelentów do stosowania na skórę permetrynę stosuję na odzież i ekwipunek, z którym wybieram się w teren. Substancja czynna łączy się z włóknami tkaniny i — według zapewnień producenta — pozostaje na nich na okres do 6 tygodni lub 6 prań. Rodzi się pytanie, w jakiej temperaturze? Cóż, według powstałego nie tak znowuż dawno abstraktu, uśmiercenie nimf i osobników dorosłych następuje w 54 stopniach. Dla wygodnickich rynek proponuje rozwiązania pod tytułem koszulki, skarpety, legginsy czy czapki nasączone pochodnymi permetryny, to jest repelentem Sanitized AM 23-24. Decydując się na taki zakup, pamiętajcie jednak o wyborze jasnej odzieży. Na przykład, wybierając legginsy, zamiast wariantu granatowego, wybierzcie khaki. To zawsze większe prawdopodobieństwo dostrzeżenia kleszcza.

Obok pierwszej linii obrony — spryskanej odzieży, równolegle stosuję środek odstraszający na skórę. Używam Maxi Deet marki Sawyer, ale równie dobrze mógłby być to Picaridin lub Ultra30. Tym, którzy od chemii stronią, rekomenduję Znikacz amyrisowy. Oto nafta aromatyczna, wykonana podług receptury Henryka Różańskiego, acz uzupełniona o wiedzę wykonawczyni, badania naukowe oraz zalecenia Centers for Disease Control and Prevention. I tak znajdziemy w nim olejki eteryczne: eukaliptus cytrynowy (Corymbia citridora), amyris (Amyris balsamifera), golteria rozesłana (Gaultheria procumbens L.) i paczula (Pogostemon cablin). Zawarte w nich: cytronelal, elemol, salicylan metylu i eugenol, a także użyte dodatkowo: octan benzylu, benzoensan benzylu i alkohol beznylowy są toksyczne dla pajęczaka lub blokują jego receptory zmysłowe, przez co działają odstraszająco.

W handlu dostępny jest także olejek Corymbia citridora poddany cyklizacji, to jest procedurze chemicznej polegającej na zamykaniu pierścienia cytronelalu i mającej na celu wytworzenie para-menthane-3,8-diol-u (PMD). Ale nie tylko, wszak po 15 godzinach mieszania z prędkością obrotową 450 obrotów na minutę i ogrzewania w 50 stopniach 3,7 g olejku z 5,25 g 7% roztworu kwasu cytrynowego otrzymujemy komponenty, które intensyfikują i przedłużają działanie PMD. Innymi słowy: działają w synergii. PMD z olejku Corymbia citridora jest repelentem o skuteczności porównywalnej do DEET. 20% roztwór chroni przez ponad 5 godzin, natomiast wydłużenie tego czasu zapewnia dodatek do preparatu mono/seskwiterpenów i acetali, co skądinąd generuje przewagę olejków eterycznych nad syntetycznym PMD (w olejku Corymbia citridora oprócz cytronelalu, który stanowi około 80% olejku, znajdują się: Citronellol, Isopulegol, Neoisopulegol, a-Pinene, Citronellyl acetate, b-Pinene, b-Caryophyllene, Cineol-1,8, Linalool, Terpinene-1-ol-4, Terpinolene, g-Terpinene, Limonene, Myrcene, Geraniol, a-Terpineol, Cis-b-Ocimene, a-Terpinene, Sabinene, p-Cymene, Nerol, a-Thujene, Geranial).

Zasadnie można by spytać: co dla kobiet w ciąży, karmiących piersią i dzieci? W asortymencie sklepu Magdy Prószyńskiej dostępne są repelenty: No.5, który jest bezpieczny tak dla niemowląt od 6 miesiąca życia, jak i kobiet w ciąży i w trakcie laktacji oraz No.1, No.2 i No.3 do stosowania na skórę u dzieci od 3. roku życia.  Zamówienia na repelenty można składać, pisząc na: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript..

Po trzecie, rolowanie. Jeżeli do punktu docelowego wybieram się autem, zwracam uwagę na dostępne miejsca parkingowe. Mało prawdopodobne, że auto pozostawione na parkingu przydrożnym było dla kleszcza celem. Na pewno nie pozostawiam go na parkingu przyleśnym, zwłaszcza w miejscu porośniętym, wszak ryzyko przywleczenia kleszcza z wycieczki istotnie rośnie. Mimo to, zanim wsiądę za kierownicę, zamaszyście przeczesuję włosy na głowie, a odzież i odkryte części ciała kilkukrotne traktuję rolką do ubrań o lepkiej powierzchni. 

Po czwarte, pranie, inspekcja i kąpiel. Pierwszą czynnością po przyjściu do domu jest ostrożne rozebranie się i wrzucenie ubrań do pralki na 60 stopni. Następnie inspekcja skóry. Miejsca za uszami, pod pachami, w pachwinach, pod kolanami, w łokciach i pod biustem są wyjątkowo lubiane przez pajęczaki. Zwracam na nie szczególną uwagę. Po inspekcji czas na kąpiel.

Po piąte, kleszczołapki vel haczyk. Nie miałam okazji wyciągać kleszcza ze skóry, co traktuję jako owoc mojej prewencji. Gdyby jednak zaistniała taka konieczność, dzięki temu przyrządowi, możemy uniknąć urwania hypostomu, to jest części aparatu gębowego, którą kleszcz wsuwa do skóry żywiciela. Kiedy wykonujemy ruch obrotowy, kolce hypostomu „składają się” wokół osi obrotu, a kleszcz z łatwością wysuwa się ze skóry, bez ciągnięcia, a więc eliminując niemal całkowicie ryzyko urwania „główki”. W celu usunięcia kleszcza — dobieramy kleszczołapki w zależności od wielkości pajęczaka i wsuwamy je od jego strony bocznej, tuż przy skórze. Następnie lekko unosimy haczyk i przekręcamy aż kleszcz się wysunie. Powinny być to 1-3 obroty. Miejsce po ukąszeniu dokładnie przemywamy środkiem odkażającym.

Po szóste, pompka ssąca. To urządzenie wytwarza w miejscu zastosowania podciśnienie około 0,75 Atm. Odsysając zawartość ranki, zmniejszamy ryzyko chorób odkleszczowych. Uwaga: ranki, nie kleszcza. Kleszcza należy usunąć za pomocą kleszczołapek. W celu odessania zawartości ranki, do urządzenia delikatnie przymocowujemy końcówkę najbardziej odpowiednią do miejsca ukąszenia i całkowicie wysuwamy tłok. Trzymając urządzenie jedną ręką, przykładamy końcówkę do skóry w miejscu ranki i wciskamy tłok do oporu, nie zwalniając nacisku kciuka przed zatrzymaniem się tłoka. Spowoduje to przyssanie się. Następnie pozostawiamy pompkę na 90 sekund. Urządzenie usuwamy, unosząc tłok końcem kciuka i przemywamy rankę środkiem odkażającym.

Po siódme, zabezpieczenie kleszcza. Kleszcz po usunięciu jest nader cennym materiałem dowodowym. Dlatego zawsze noszę przy sobie dwa woreczki strunowe. Taka torebka posiada w górnej części specjalnie zgrzaną strunę-zapięcie, co pozwala na umieszczenie kleszcza i zabezpieczenie przed ewentualnym wypadnięciem na zewnątrz. Zapakowanego w woreczek kleszcza należy umieścić w małej paczuszce lub folii bąbelkowej, co zabezpieczy uszkodzenie opakowania, w którym przewożony jest pajęczak w trakcie transportu, a następnie wysłać priorytetem lub kurierem pod adres odpowiedniego laboratorium. Najlepiej w miarę możliwości umieścić kleszcza na zwilżonym płatku kosmetycznym, fragmencie papieru czy gazy, co znacząco ułatwi badanie, gdyż zapobiegnie wyschnięciu pajęczaka. Jak możecie się domyślić, nasz „dowód” należy wysłać jak najszybciej. Do wysyłki kleszcz nie musi być żywy, a w celu zapewnienia stabilności materiału badawczego, do czasu wysyłki najlepiej przechowywać go w lodówce.

Dlaczego kleszcza warto zabezpieczyć? Badając go, możecie dowiedzieć się, czym mógł, ale nie musiał was zarazić. Niemniej jednak nie rekomenduję badać go wyłącznie pod kątem boreliozy. W rzeczywistości kleszcz wcale nie musi przenieść czynnika infekcyjnego determinującego rozwój tej choroby, a arsenał innych, nierzadko niepodlegających badaniu drobnoustrojów. Cóż, może właśnie ta kwestia wyjaśnia, dlaczego nie wszyscy są zgodni co do zasadności badania pajęczaka?

Po ósme, antybiotyk lub fitoterapeutyk. W celu maksymalnej ochrony zawsze noszę w portfelu blister doksycykliny, do przyjęcia w dawce jednorazowej, to jest 2x100 mg i bez względu na wyniki badania kleszcza. Po pierwsze dlatego, że na te nierzadko czeka się nawet do tygodnia. Po drugie, wiele patogenów, które może przekazać kleszcz, nie podlega badaniu. 

Polegającym na siłach obronnych organizmu, rekomenduje się fitoterapeutyczne rozwiązanie problemu. Krwiściąg lekarski, o ile nie występują zaburzenia krzepliwości krwi, korzeń barszczu zwyczajnego i zasadniczo większość baldaszkowatych, w tym marchewnik anyżowy, nasiona kropidła wodnego, trybula leśna, kolendra siewna, gorysz miarz czy arcydzięgiel wykazują silne działanie bakteriobójcze. Ponadto wspomóc się można sokem z czarnego bzu wraz z odwarem z zielonych szyszek sosnowych czy dwutygodniową "terapią" Esberitox N. 

Po dziewiąte, zabezpieczenie psa. Choć rynek zoologiczny oferuje iście bogatą gamę produktów mających chronić psy przed kleszczami i innym ektopasożytami, żaden z nich nie gwarantuje pełnej ochrony, a tym samym nie zwalnia z bacznej inspekcji sierści czworonoga. Obroże, szczepionki, krople, tabletki, spraye, przywieszki do obroży działające na zasadzie emisji ultradźwięków, a nawet obroże, które zawierają ceramiczne rurki wypełnione efektywnymi mikroorganizmami, do wyboru, do koloru. Chcąc wybrać odpowiednią metodę, przede wszystkim należy wziąć pod lupę takie czynniki, jak długość sierści, stan zdrowia i skóry czy preferowany rodzaj aktywności fizycznej psa. Podam przykład: Dla zdrowego Wyżła węgierskiego krótkowłosego, nie wykazującego reaktywności skórnej na potencjalne alergeny, a także przepadającego za częstymi kąpielami w jeziorach czy rozlewiskach odpowiednie będą tabletki. Natomiast nikłą skuteczność będą miały w tym przypadku łatwo spłukujące się krople lub spraye. Jasne, w ofercie są wodoodporne obroże, jednakże producenci radzą, aby unikać długotrwałej, intensywnej ekspozycji na działanie wody, a Walter tylko takie uwielbia. Dlatego w okresie letnim podaje tabletkę Bravecto. Z kolei w zimowym, gdy kleszczy jest stosunkowo mało, zakładam obrożę Foresto. Jako uzupełnienie działań profilaktycznych traktuję dietę. Wierzę, że dieta BARF (Biologically Appropriate Raw Food), wzmacnia układ immunologiczny mojego psa, a tym samym zmniejsza ryzyko infestacji. Niezależnie od stosowanej metody radzę: zanotujcie w kalendarzu datę podania i zakończenia okresu ochronnego.

Jeśli chodzi o pozostałe metody ochronne: w czasie pobytu na spacerze i przed powrotem do domu, kilkukrotnie roluję psa rolką do ubrań o lepkiej powierzchni. Pamiętajcie, że użycie wałka do ubrań ma zastosowanie w przypadku posiadaczy zwierząt krótkowłosych lub psów rasy typu Grzywacz chiński. W przypadku psów długowłosych sprawdzi się wyczesywanie sierści gęstą szczotką. 

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.