Welcome visitor you can log in or create an account

Bestialskie Borrelie i tarczyca, którą kochają

Choroby autoimmunologiczne jako tako wszyscy bez dwóch zdań kojarzą. Stwardnienie rozsiane, chociażby. Reumatoidalne zapalenie stawów. Toczeń. Choroby tarczycy. Cóż, choroby tarczycy pewnie akurat są tu czymś, co w pierwszej chwili przychodzi na myśl. Wszak wystarczy napomknąć, chociażby zapalenie tarczycy Hashimoto powszechnie chyba wiązane ze wszystkim, byle nie z głównym winowajcą, bakterią Borrelia, mianowicie.

Także poza oczywistym podłożem tychże chorób — autoimmunizacji, mają one jedną cechę ukrytą. Cecha ów jawi się niekiedy przypadkowo. Pamiętam, zaczęło się niewinnie. „Ostatnio lekarz zdiagnozował u mnie Hashimoto” — wyznała moja znajoma. — Leczę się euthyroxem” — Ethyroxem, czyli lewotyroksyną. To hormon tarczycy — tego zazwyczaj na szyi rezydującego gruczołu dokrewnego. — „Mówią, że trzeba go przyjmować, bo w przypadku mojego zaburzenia nie leczy się przyczyn. Leczy się niedoczynność lub nadczynność tarczycy według ogólnego schematu. No więc przyjmuję”. Minęły 3, może 4 miesiące — sama już nie pamiętam. — „Znasz-li przyczynę? — padło pierwsze pytanie. Pytania zresztą zaczęły się mnożyć. O dawkę (niegdyś daweczkę), objawy (te ponoć miały ustąpić wraz z przyjmowaniem leku, a w każdym razie niedługo po okresie adaptacji organizmu. Tymczasem nie ustąpiły — pojawiały się co i rusz, z różnym skutkiem, niestety). Czyli miało być dobrze, ale wyszło niefortunnie. Nie było w tym bynajmniej niczyjej złej woli, jest to częsty skutek hormonoterapii, która — dostosowana, a zwłaszcza niedostosowana — lubi płatać figle. Tak czy owak, doświadczenia znajomej nie były efektem ślepego losu, a co najwyżej zaniedbania.

Zaniedbanie, drodzy bywalcy i bywalczynie bloga, nie tylko polegało na niestarannej diagnostyce różnicowej z boreliozą, na którą chorowała znajoma. Zaniedbanie dotyczyło tego, że pomimo twardych dowodów, założono zarazem, iż te dwie jednostki chorobowe nie zazębiają się. Tymczasem przecież wiadomo, że Borrelia może aspirować do miana bakterii o największym potencjale immunogennym. Nie będę wnikała w działania lekarzy sprzeczne z faktycznym stanem rzeczy, ale mam uprzejmą prośbę: nie udawajcie, że tak nie jest, bo to się i tak wyda, prędzej czy później. Przy czym im później, tym gorzej dla pacjenta, ale to już chyba materiał na nieco inną historię.

v002

Hakaru Hashimoto, japoński chirurg pracujący w Berlinie jest postacią dobrze w historii medycyny osadzoną. Do dziś wszakże jeden typ zapalenia tarczycy znany jest jako choroba Hashimoto. A więc nazwisko się zgadza. Pośród rozlicznych jego dzieł szczególne miejsce zajmuje praca opublikowana na łamach Archiv für Klinishe Chirurgie. Tak właśnie chirurg próbował przedstawić Hashimoto na zamykającej tekst ilustracji. To obraz kliniczny i histologiczny czterech przypadków, jak to określił – wola limfocytarnego, w którym dochodzi do intensywnego nacieku limfocytów z tworzeniem grudek chłonnych w miąższu tarczycy.

v001

Choroba prawdopodobnie dobrze znana jest wszystkim tym, którzy mieli okazję studiować medycynę. Hashimoto wszakże jest stałym bohaterem podręczników, natomiast same jego obserwacje i wnioski przedstawiane są zazwyczaj szczątkowo, tak że studenci odczuwają dojmujący deficyt wiedzy.

A to sprowadza nas do samej wreszcie, tytułowej Borreli, wszak nie ma wątpliwości, że pod tym względem, podręczniki medyczne są ziemią jałową. Praktycznie nic o bakterii studentom nie wiadomo, bo temat chorób zakaźnych poruszany jest bardzo fragmentarycznie.

Jeśli dopadł was kiedyś kleszcz czy muchówka wyposażona w kłująco-ssący aparat gębowy (rzecz dotyczy przedstawicieli rodziny narzępikowatych, bąkowatych i kuczmanowatych, nie wspominając już o komarowatych), powinniście bestię kojarzyć (dzięki internetowym serwisom informacyjnym dowiadujemy się, że drobnoustroje swobodnie dryfujące w ślinie niektórych stawonogów, mogą powodować jakieś paskudne choroby, w tym boreliozę właśnie. Bywa, że akt ukłucia umyka naszej uwadze. Wówczas jesteśmy niezdolni przewidzieć, czy akt ów nie przerodzi się w większe zagrożenie).

Borelioza zatem zaczyna się od ukłucia. Ot, drobnostka. U osobników zakażonych niekoniecznie szybko występują objawy. Niekoniecznie objawy te są na tyle oczywiste czy dokuczliwe, by skłonić chorego poważnie już przecież obciążonego zdrowotnie do wizyty u lekarza. Nawet jeśli chory ów zasięgnie porady lekarskiej nie zawsze objawy towarzyszące wystarczą, by właściwie nakierować tok myślenia medyka. Za szczęśliwców uważa się więc tych, u których dolegliwości, tak w postaci objawów grypopodobnych, jak i tak zwanego rumienia wędrującego pojawią się niemalże zaraz po rzeczonym ukłuciu. Wówczas antybiotyki są teoretycznie jeszcze w stanie zadziałać. W przeciwieństwie do szczęśliwców, u pechowców na rozwój akcji trzeba czekać. Pół biedy, jeśli dolegliwości pojawią się po kilku miesiącach. U poniektórych pojawiają po latach, co sprawia, że tym trudniej jest się wyleczyć.

Borelioza to choroba wieloukładowa, która może zaatakować każdy narząd i upozorować każdy objaw, a to wyjaśnia, dlaczego chorzy wykazują bardzo indywidualną konstelację symptomów o zdecydowanie różnym stopniu nasilenia. U przytłaczającej większości pacjentów choroba dotyka tarczycę. A to już nie jest rzecz, którą można by bagatelizować — nie od dziś wiadomo, że zapalenie tarczycy predysponuje do rozwoju nowotworu tegoż narządu.

Niekoniecznie musi to oznaczać, że nasza Borrelia bezpośrednio atakuje tarczycę (choć już z łatwością przychodzi to streptokokom). Problemem polega tu głównie na tym, że pewne białka Borrelia są nader podobne do pewnych białek ludzkich, tak że układ odpornościowy podatnego genetycznie gospodarza, a ściślej — wytworzone przezeń przeciwciała, mogą poza mikrobem atakować i niszczyć także własne tkanki, jak tkanki tarczycy, chociażby. W pewnym sensie bakteria więc broń pierwotnie wycelowaną w siebie obraca przeciwko swojemu żywicielowi (aby była jasność — żywicielami jesteśmy my). To dość trafny opis tego, co musi się zdarzyć, aby doszło do zwieńczonego sukcesem zjawiska molekularnej mimikry.

Ogólnie rzecz biorąc, zjawisko ów nie jest w medycynie czymś nowym. Prawdę mówiąc, krzyżowa odpowiedź immunologiczna na własne antygeny zdarza się znacznie częściej, niż chcielibyśmy wierzyć. Ma kolosalne znaczenie w rozwoju cukrzycy typu 1, stwardnienia rozsianego, pierwotnej marskości żółciowej, tocznia czy łysienia plackowatego. W przypadku Hashimoto obserwujemy znaczne podobieństwo rozlicznych białek Borrelia do istotnych składowych gruczołu tarczowego — tyreoglobuliny, tyreotropiny, tyreoperoksydazy i umożliwiającego aktywny wychwyt jodu symportera sodowo-jodowego. Podtrzymując tę koncepcję, bywa, że ofiarami reakcji krzyżowej padają białka mielinowe, bywa, że gangliozydy. A to tłumaczy wysoki odsetek występowania neuropatii wśród chorych na neuroboreliozę. Cóż, te mało sympatyczne konsekwencje to tylko niewielka próbka niezliczonych komplikacji i ogromnych problemów związanych ze zjawiskiem mimikry molekularnej (doceńcie, że wspominam tylko niektóre z nich).

Gdzie w tym wszystkim miejsce na Hashimoto, od którego zaczęliśmy? Otóż regularnie wykonywane badanie dopplerowskie to działanie z zakresu profilaktyki pierwotnej – interwencja, która rzeczywiście może części zapaleń tarczycy zapobiec. Ocena stężenia przeciwciał przeciwko peroksydazie tarczycowej i tyreoglobulinie to propozycja, która okazuje się dalece niewystarczająca. Część ekspertów proponuje nawet okresowe badanie fizykalne a ściślej, badanie palpacyjne gruczołu tarczowego. Pomyślmy tylko — w chorobie Hashimoto tarczyca jest często symetrycznie powiększona, twarda i ma powierzchnię drobnoguzkową. W postaci zanikowej (na poniższej fotografii widzimy mało przyjemną konsekwencję Hashimoto — atrofię tarczycy) tarczyca może być zupełnie niewyczuwalna. Warto zatem, jak sądzę, wielkość i strukturę tarczycy oceniać, a płaty i guzki mierzyć po to, aby w łatwy sposób kontrolować zachodzące zmiany.

v003

Tarczyce lepszej kondycji mogą wygoić się bez trwałych następstw. Te gorszego zdrowia, niekoniecznie. W istocie, jeśli zapalenie doprowadzi do znacznej destrukcji tkanki, całkowite wygojenie staje się niemożliwe i nieuchronnie wiąże się z dalszymi konsekwencjami — zwłóknieniem lub zbliznowaceniem.

Chociaż przedstawione dotąd scenariusze malują ponury obraz sytuacji gospodarza, zjawisko molekularnej mimikry jest wartym uwagi przyczynkiem. Nie tylko przyczynia się do rozwiązania pewnej zagadki klinicznej, ale i wskazuje kierunek, który być może w przyszłości pomoże uniknąć dramatycznych powikłań towarzyszących znakomitej części borelioz.

Literatura:

Ercolini A.M., Miller S.D. The role of infections in autoimmune disease. Clin Exp Immunol. 2009. 155(1):1-15.

Stachura J. Domagała W. Patologia znaczy słowo o chorobie. Tom 1. 2008. 

Benvenga S., Guameri F. Molecular mimicry and autoimmune thyroid disease. Rev Endocr Metab Disord. 2016. 17(4):485-498.

Benvenga S., Guameri F., Vaccaro M., Santarpia L., Trimarchi F. Homologies between proteins of Borrelia burgdorferi and thyroid autoantigens. Thyroid. 2004. 14(11):964-6

Roep B.O., Hiemstra H.S., Schloot N.C., De Vries R.R., Chaudhuri A., Behan P.O., Drijfhout J.W. Molecular mimicry in type 1 diabetes: immune cross-reactivity between islet autoantigen and human cytomegalovirus but not Coxsackie virus. Ann N Y Acad Sci. 2002. 958:163-5.

Bogdanos D.P., Baum H., Vergani D., Burroughs A.K. The role of E. coli infection in the pathogenesis of primary billary cirrhosis. Dis Markers. 2010. 29(6):301-11.

Repplinger D., Bargren A., Zhang Y., Adler J., Haymart M., Chen H. Is Hashimoto's thyroiditis a risk factor for papillary thyroid cancer?. J Surg Res. 2008. 150(1):49-52. 

Vincent T., Low-Dose Immunotherapy (LDI). Townsend Letter. The Examiner of Alternative Medicine. June 2017. http://www.townsendletter.com/June2017/immuno0617_2.html

Brady D.V. Autoimmune Disease: A Modern Epidemic? Molecular Mimicry, the Hygiene Hypothesis, Stealth Infections, and Other Examples of Disconnect Between Medical Research and the Practise of Clinical Medicine. Townsend Letter. The Examiner of Alternative Medicine. June 2012. http://www.townsendletter.com/June2012/autoimmune0612.html

Lewiński A. Endokrynologia ogólna i kliniczna Greenspana. Tom 1. Wydawnictwo Czelej; 2011.

Alaedini A., Latov N. Antibodies against OspA epitopes of Borrelia burgdorferi cross-react with neural tissue. J Neuroimmunol. 2005. 159(1-2):192-5

Horowitz R. How Can I Get Better?: An Action Plan for Treating Resistant Lyme & Chronic Disease. St. Martin's Griffin; 2017.

 

2 komentarzy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.